Dzieciaki

KUbikes na Suwalszczyźnie, czyli wszystko samo się robi:)

Długo wyczekiwany urlop

w tym roku zaczęliśmy, po raz kolejny zresztą, od wspólnego tygodnia w dużej, kilkurodzinnej ekipie, wynajmując odpowiednią do tego miejscówkę, a jakże, na Suwalszczyźnie. Podstawowa zasada w tym przypadku jest prosta: w dużej grupie wszystko samo się robi, no prawie wszystko, a nasze dzieciaki świetnie się czują razem, mogą się wyszaleć do woli i czaszami wystarczą dwa patyki, aby wykoncypować fajną zabawę dla wszystkich. Zdecydowaliśmy się na pobyt blisko granicy z Litwą, nad Jeziorem Sejwy w dużym domu, który znajdziecie pod tym linkiem http://sejwy.pl/kontakt/, Miejsce jest bardzo fajne, godne polecenia i mieliśmy tam wszystko, aby aktywnie spędzić czas: duża działka, plac zabaw, huśtawki, grille, zadaszony taras i przede wszystkim dostęp do Jeziora Sejwy z własnym pomostem i łódką. Nie mogło oczywiście zabraknąć rowerów, wszystkie dzieciaki śmigają na KUbajkach, więc byliśmy w stanie swobodnie planować wycieczki, że hej i pozwiedzaliśmy okolicę, bawiąc się naprawdę wybornie. Proszę bardzo, oto nasza skromna ekipa w pełnej krasie:)

Od lewej góry: Piotrek, Gosia, Ania, Paweł, Ania, Paweł, Maciek, czyli ja we własnej osobie, i Marta. Voila! Dzieciaki za chwilę też będą, no i Paweł, czyli Wujek Psikus do „obejrzenia” na kolejnych zdjęciach:)

Pierwszego dnia pogoda wprawdzie nie dopisała, ale nie ma tego złego, przecież grzyby po deszczu być powinny:) Chyba się przed nami skubane pochowały, ale przynajmniej kilka kurek wpadło, więc do jajecznicy jak znalazł, no i parę żabek również udało się złapać!

Skoro nie grzyby, to może chociaż ryby, więc po powrocie z lasu postanowiliśmy pouczyć się cierpliwości nad naszym jeziorem. Na szczęście, na efekty nie trzeba było długo czekać! Żeby nie było, wszystkie wypuściliśmy na wolność i każda odpłynęła brzuchem do dołu 🙂

Po południu niebo zaczęło się przejaśniać, więc wykorzystaliśmy ten moment na szybki objazd okolicy, aby sprawdzić, które trasy będą najodpowiedniejsze na wypady z dzieciakami, gdyż Suwalszczyzna bywa pagórkowata i potrafi być rowerowo wymagająca. Faktycznie, trasy w stronę Puńska są naszpikowane wzniesieniami, które szczególnie na szutrach dają w kość, ale już jadąc na południe (np. w stronę sklepu) znad Jeziora Sejwy, teren się wypłaszcza i jest tam zdecydowanie łatwiej.

Nasza rowerowa drużyna maluchów

jak co roku, wesołe grono urwisów małych jak i coraz większych, składa się z następujących bohaterów, zaczynając od lewej: Jasiek, Kuba, Maja, Natalka, Tadzio, Zosia i Tosia. Pełne spektrum osobowości, charakterów i oczywiście rowerów (zaczynając od lewej) KUbikes 20S TRAIL zielony, KUbikes 24S zielony, KUbikes 24L niebieski KUbikes 16S różowy, KUbikes 16S czerwony, KUbikes 24S różowy, KUbikes 24S DISC zielony. Sprzętowo byliśmy przygotowani na największe wyzwania i zrealizowaliśmy je do do J-ty.

Kolejne dni były już zdecydowanie bardziej pogodne, więc mogliśmy wykorzystać je od świtu do zmierzchu na wspólne atrakcje. Nie mogło zabraknąć plaży i oczywiście wspólnego kręcenia.

Wycieczki rowerowe były nam pisane, więc każdego dnia obieraliśmy jakiś cel, choćby to był wyskok na lody do sklepu oddalonego o kilka kilometrów. Dla takich krajobrazów zawsze warto popedałować z dzieciakami, zjeść zboże prosto z kłosa, zobaczyć sarnę lub zająca, no i oczywiście dotrzeć na obiecane lody! Starsi chłopcy, czyli Jasiek i Kuba dawali spokojnie radę, a najdzielniejszy był zdecydowanie Tadzio, bo jednak kilkanaście kilometrów po szutrach, pagórkach i asfaltach Suwalszczysny to całkiem spory dystans, ale to jest dokładnie to, co rowery KUbikes mają dopracowane do perfekcji: lekka, w pełni aluminiowa konstrukcja ramy o świetnej, sportowej geometrii sprawia, że można i chce się więcej! Tu prawie wszystko samo się robi:)

Po powrocie byliśmy mocno zgrzani, pogoda faktycznie dopisywała, bidony opróżnione, więc postanowiliśmy znowu skorzystać z naszego pomostu, poskakać do Jeziora Sejwy i zrobić widokową rundkę łodzią. To był zdecydowanie baaardzo udany dzień całej wakacyjnej drużyny! Dzieciaki poskładały się do snu jak domki z kart:)

Wycieczka rowerowa do Puńska

Kolejny nie odstawał od poprzedniego i postanowiliśmy, całą ekipą, po drodze do Puńska odwiedzić Osadę Prusko-Jaćwiecką położoną po drugiej stronie naszego jeziora. A peleton wyglądał w trasie imponująco, moc, siła i witalność w jednym:)

Sama Osada jest naprawdę ciekawym miejscem, godnym odwiedzenia. Na początku, gwoli wstępu, otrzymaliśmy garść niezbędnych informacji od Pana Gospodarza (choć robaczki skutecznie odciągały uwagę naszych kochanych bąbelków:)

po czym przeszliśmy do swobodnego zwiedzania osady. Jak widać, teren jest bardzo zadbany i mogliśmy dzieciakom poopowiadać o naszych przodkach i ich życiu codziennym, będąc na miejscu i czując się trochę jak nasi prapraprapraprapraprapradziadowie:) Fajnie, że wszędzie można wejść, aby poczuć odpowiedni klimat i charakter czasów tak odległych. „Do przemierzenia jest łącznie trochę ponad kilometr” , usłyszeliśmy od Pana Gospodarza, i faktycznie, trzeba się troszkę nachodzić, ale zdecydowanie warto.

Jeśli będziecie się wybierali do osady, koniecznie zabezpieczcie się w spray przeciw komarom, ponieważ wiele miejsc znajduje się w środku lasu, a tam insekty potrafią dać popalić, wialiśmy w te pędy. Od razu po zwiedzaniu, uzupełniliśmy wodę w bidonach i ruszyliśmy dalej w stronę Puńska. W trasie zrobiło się naprawdę gorąco, więc szukaliśmy cienia, aby odsapnąć i choćby na chwilę schować się przed upałem. Tadzio był tego dnia zdecydowanie najdzielniejszy i pięknie kręcił na swoim KUbajku 16S, ale brawa należały się każdemu, bo wszyscy pięknie pedałowali bez marudzenia… Grupa motywuje i dzieciaki potrafią sobie pięknie pomagać i się wspierać. Wszystko samo się robi:)

My zdecydowanie chcieliśmy jak najszybciej poszukać ochłody w tamtejszym Jeziorze Punia, które według informacji dostępnych w internetach jest „zaszeregowane do wód pozaklasowych podatnych na degradację, więc ich jakość pozostawia wiele do życzenia”. Skoro jednak sami „miejscowi” mogą się tam kąpać, to i my skorzystaliśmy z okazji do ochłody. Woda faktycznie lekko brązowa, ale po kąpieli wszystko było w najlepszym porządku, w trakcie to już w ogóle bajka:)

Po kąpieli dzieciaki zrobiły się strasznie głodne, więc podjechaliśmy do restauracji Ruta, aby posmakować regionalnych specjałów. Czenaki były przepyszne (ziemniaki, cebula, kiełbasa, ser, papryka, pieczarki i coś jeszcze zapiekane w formie eintopfa – patarda), tak samo jak bliny i kartacze. Wydawało nam się, że po tak sytej strawie, ciężko będzie nam kręcić w drodze powrotnej, ale nic bardziej mylnego. Rach ciach i byliśmy z powrotem. Super „gekosiła” i moc lekkich rowerów dla dzieci KUbikes zrobiły swoje:)

W dużej grupie każdy znajdzie coś dla siebie

a dzieciaki były kolejnego dnia już podmęczone rowerowymi wojażami, więc Tatusiowie mogli skorzystać z okazji i wybrać się na męską wyprawę dookoła Wigier. Pan nawigator Brzoza ogarnął piękny ślad GPS, Pan Piotr zerwał się z łóżka z samego rana, więc świetnie zorganizowani i zmotywowani, mogliśmy wystartować w przepiękną i znakomicie oznaczoną trasę liczącą ponad 90 kilometrów, a w fotograficznym skrócie było to tak:

Świetna rowerowa przygoda trwała dobrych kilka godzin, więc w porze obiadu dotarliśmy na miejsce docelowe, gdzie już czekała na nas cała ekipa. Sama trasa dookoła Wigier jest znakomicie oznaczona i znajdziecie tam dosłownie wszystko: single, zjazdy, podjazdy, szutry, lasy, łąki no i oczywiście przepiękne jezioro Wigry. Dziewczyny pięknie ogarnęły miejscówkę, Plaża PTTK nad jeziorem Wigry to był zdecydowanie strzał w dziesiątkę. Wjazd jest wprawdzie symbolicznie płatny (4 PLN dorośli i 1 PLN dzieci), za to samo miejsce jest po prostu wyborne dla rodzin z maluchami.

Fajna plaża, pomost, zadbany teren, miejsce w cieniu i restauracja, która na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie zwykłego baru, wygląda niepozornie, a faktycznie serwuje przepyszne jedzenie. Świeża rybka, a nawet zupa pomidorowa smakowały wyśmienicie, nie wspominając o świeżonce – same pyszności. Polecamy z pełnym przekonaniem, bo można się bardzo pozytywnie zaskoczyć i każde zamówione danie smakowało naprawdę wyśmienicie.

Ojczulkom pozostało jeszcze dojechać do domu na rowerach, więc już w szerszym gronie (dołączyli Wujek Psikus i Wujek Garnek) kręciliśmy kolejne kilometry pośród takich oto widoczków: Windows 95?:)

zaliczyliśmy kilka błotnych odcinków, zatem sprzęt trochę ucierpiał,

więc po powrocie spontanicznie wymyśliliśmy zabawę w myjnię rowerową, ubaw był po same pachy, a w dodatku dzieciaki pięknie mogły się wykazać. Nagroda dla wszystkich też się znalazła, a jakże, loooody „postawił” Wujek Psikus:)

Dziewczyny chyba nam trochę pozazdrościły fajnego tripu i same też wybrały się późnym popołudniem aż za granicę…

ale to my byliśmy tam pierwsi i co zrobisz jak nic nie zrobisz? 🙂

Suwalszczyzna ma swój niepowtarzalny charakter

i na miejscu znajdziemy przede wszystkim dużo jezior, lasów oraz mnóstwo rowerowych szlaków, którymi można wykręcić świetne wycieczki rowerowe, podziwiać naturę z bliska i odpocząć od miejskiego zgiełku. Tydzień zleciał nam jak z bicza strzelił, ale wrócimy do tej przepięknej krainy na pewno w kolejnych latach. Szczerze polecamy wakacje w tych rejonach. Cisza, spokój, zdecydowanie mniejsze zagęszczenie turystów sprawia, że czuliśmy się odseparowani od codzienności, więc każdy z nas mógł naładować baterie do pełna:) A kolejny tydzień spędziliśmy już w odosobnieniu i rodzinnym gronie, wspólnie z dziadkiem Andrzejem na pobliskim Podlasiu, a działo się, oj działo, właśnie TAK.

Zapraszamy do polubienia i śledzenia naszego rowerowego profilu na Facebooku https://www.facebook.com/bajkids oraz profilu YouTube. Wasze lajki i komentarze pomogą nam w kolejnych relacjach, a już niedługo wybieramy się kamperem nad Jezioro Garda i wyścigi F1, więc będzie się działo!!!:)

Pozdrawiamy i do zobaczenia na rowerowym szlaku!

Jestem aktywnym rowerowym Tatą, żyję każdym dniem i doceniam to co mam i cieszę się z małych rzeczy. Chcę aby dzieciaki miały najlepsze możliwe dzieciństwo, pełne aktywności fizycznej, aktywnego poznawania świata bez telefonów, tabletów i social media. Pracuję nad tym każdego dnia. Poza tym założyłem z przyjacielem serwis rowerowy i promujemy lekkie rowery dla dzieci bo sprzęt robi niesamowitą różnicę. Uwielbiam rower i uważam, że aktywność fizyczna poprawia nasz komfort fizyczny i psychiczny i mam nadzieję, że miło się Wam czyta moje wpisy:)

Leave a Reply

%d bloggers like this: