fbpx
Dzieciaki

Ciclopista del Garda

Jedna z najpiękniejszych ścieżek rowerowych Europy

Po południu przebiłem się mozolnie przez niezliczoną ilość tuneli w stronę Limone sul Garda i doznałem rowerowej ekstazy, A ta która nie zdarza się zbyt często. W takich chwilach brakuje słów i człowiek cieszy się jak łysy do sera, a z czego tak się można radować? Ciclopista del Garda – Voila!

Ciclopista del Garda

Spróbujcie sobie wyobrazić jak to wygląda na żywo i co można poczuć jadąc ścieżką podwieszoną na skałach, kilkadziesiąt metrów nad jeziorem? Z jednej strony wielkie bloki skalne (gdzieniegdzie zabezpieczone siatkami) a z drugiej turkusowe jezioro i klimat jak nad Morzem Śródziemnym. To była tak wspaniała atrakcja, że objechałem ją tego popołudnia kilkukrotnie, w tym raz, z pełną prędkością pod 30km/h (będzie widać na filmie, który już się montuje) i oczywiście zacząłem myśleć, jak moglibyśmy przejechać ją wspólnie! Tosia i Jasiek muszą koniecznie się tędy karnąć i przeżyć to na własne oczy. A to z pozoru nie taka prosta sprawa i cała ścieżka jest kwintesencją włoskiej natury/kultury/stylu bycia i życia. A dlaczego? Ano dlatego, że ten zjawiskowy odcinek ma jakieś 2 kilometry długości i tutaj zapraszam do mapy. Mała lekcja geografii nie zaszkodzi:)

Ciclopista del Garda

Ciclopista del Garda

zaczyna się na północ od miejscowości Limone sul Garda (lewy dolny róg mapy). Ruszając od południowej strony będziemy nią głównie zjeżdżać, ale najpierw musimy się tam jakoś przedostać. Na rowerach droga z Limone jest oczywiście przejezdna i wygląda dokładnie tak

a w tunelach tak

i jest to, co by nie mówić, pomimo wspaniałych widoków, średnia przyjemność. Byliśmy przygotowani mentalnie i sprzętowo (lampki tył/przód i zawsze kaski! Dbajcie proszę o bezpieczeństwo swoje i dzieciaków! Polecamy kaski KED, świetnie trzymają się głowy, są wytrzymałe i dodatkowo mają zamontowane oświetlenie w tylnej części zapięcia. Wszystkie modele znajdziecie na stronie https://bajkids.pl/pl/c/Kaski/32. Jasiek jeździ właśnie w KEDzie koloru czerwonego. Możecie sami zobaczyć na zdjęciach/filmach , że ten kask doskonale trzyma się głowy, nie obsuwa się, jest zawsze poprawnie zapięty, a to bezapelacyjnie kluczowa kwestia).

Tosia i Jasiek radzą sobie swobodnie w ruchu ulicznym. No może Jaśka trzeba czasami kontrolnie wspierać słowem:) Sam dojazd jest trudny, żmudny i naprawdę nie ma nic fajnego w tunelu pełnym samochodów, a jak już zdarzy się jakiś głośny motocykl to umarł w butach. Dodatkowo Włosi mają tendencję do informowania rowerzystów o ewentualnym wyprzedzaniu klaksonem, więc dostaliśmy kilkukrotnie solidnie po uszach. Jak mawia klasyk: co zrobisz, jak nic nie zrobisz? No ale zaraz, zaraz! Jak znaleźliśmy się w ogóle w Limone?

Otóż, po samodzielnym przejechaniu tej znakomitej ścieżki, zaczęliśmy kombinować, jak by się dostać do Limone sul Garda. To swoją drogą również przepiękne, klimatyczne miasteczko. Wpadliśmy na pomysł żeby następnego dnia wybrać się na Rejs promem do Limone sul Garda. O tym przeczytacie TUTAJ.

Ciclopista del Garda – jedziemy!

Najpierw przedzieramy się przez wspomniane tunele, jest dość wąsko, więc za nami tworzy się sporej długości wąż samochodów. Widoki z perspektywy drogi są naprawdę przepiękne, choć bardziej jesteśmy skupieni na bezpiecznym trzymaniu się prawej strony jezdni. Tutaj nie ma czasu na rozglądanie się i delektowanie klimatem. Przyznam zupełnie szczerze, że tego dnia byliśmy dumni z dzieciaków! Zarówno Tosia, jak i Jasiek dzielnie i bardzo sprawnie pokonali cały odcinek z Limone (około 2km) oraz ten drugi, dużo dłuższy, z końca kładki do samej Rivy (przeszło 6km).

W końcu dobiliśmy do upragnionej, wyczekiwanej ścieżki marzeń i w tym miejscu proszę o włączenie wszelkich pokładów wyobraźni. Dzieciaki aż zatkało z wrażenia:)

Ciclopista del Garda

Będąc na miejscu, na rowerach (a wszędzie jest pełno wypożyczalni) jest to pozycja wręcz obowiązkowa. Dwa kilometry podwieszanej ścieżki rowerowo/pieszej to wprawdzie niewiele, ale tam po prostu trzeba pojechać. Coś niesamowitego! Choć wszystko dzieje się tam po włosku, bo jakże wyjaśnić fakt, że na końcu trasy, pod pomnikiem ofiar budowniczych drogi wykuwanej w skałach w latach 30. dwudziestego wieku, znajduje się płotek. Jest również furtka, ale jest, a jakże, zamknięta. Rowery trzeba przerzucić przez płot, a samemu możemy grzecznie wydostać się przez płotkowe wyjście (rowerem nie ma opcji). Nie mamy Włochom tego za złe, ale o co w ogóle chodzi, nie mamy naprawdę zielonego pojęcia. Według planów, trasa ma być o wiele dłuższa, ale póki co, trzeba się cieszyć z owych dwóch kilometrów.

Ciclopista del Garda – Veni vidi vici i brawo my!

Teraz pozostaje nam tylko pokonać ostatnie sześć kilometrów, w tym najdłuższy tunel na naszej trasie, o długości przeszło tysiąca metrów. Jasiek nie może się doczekać, tym bardziej że mija nas sportowe Maseratti. Entuzjazm sięga zenitu!

W końcu, w miarę swobodnie, dobijamy do Gardy. Chwilowy meldunek w kamperze i dalej na plażę

Trzeba korzystać z pogody, dopóki jest na to okazja, tym bardziej, że w perspektywie przed nami ostatni dzień nad Gardą, ponieważ w piątek musimy się pod jezioro Como, aby być bliżej Toru Formuły 1 Monza i spełnić nasze małe motoryzacyjne marzenie: zobaczyć/usłyszeć najszybsze samochody świata na żywo. Spokojnie zdążymy, tylko jeszcze trzeba ogarnąć kemping, a to nie jest wcale bułka z masłem. Wydzwaniamy wszystko w okolicy i w końcu wyszarpujemy wręcz miejsce nieopodal już wspomnianego Como. Przed nami zatem ostatni dzień nad Jeziorem Garda.

BAJKIDS.PL POLECAMY SIĘ!

Zapraszamy również do polubienia naszego profilu FB https://www.facebook.com/bajkids oraz profilu YouTube. Wasze lajki i komentarze będą dla nas pozytywnym sygnałem do dalszych rowerowych tripów. Jeśli bylibyście zainteresowani KUbajkami, a szczerze jest to, naszym obiektywnym zdaniem, lider wśród lekkich rowerów dla dzieci, choć jeszcze w Polsce nie tak znany jak np. Woom, zapraszamy do naszego sklepu internetowego https://bajkids.pl/, gdzie na hasło „rowerowedzieciaki” otrzymacie 3% zniżkę na wszystkie rowery!

Pozdrawiamy i do zobaczenia na rowerowym szlaku!

Jestem aktywnym rowerowym Tatą, żyję każdym dniem i doceniam to co mam i cieszę się z małych rzeczy. Chcę aby dzieciaki miały najlepsze możliwe dzieciństwo, pełne aktywności fizycznej, aktywnego poznawania świata bez telefonów, tabletów i social media. Pracuję nad tym każdego dnia. Poza tym założyłem z przyjacielem serwis rowerowy i promujemy lekkie rowery dla dzieci bo sprzęt robi niesamowitą różnicę. Uwielbiam rower i uważam, że aktywność fizyczna poprawia nasz komfort fizyczny i psychiczny i mam nadzieję, że miło się Wam czyta moje wpisy:)

Jeden komentarz

  • Znibi

    Trasa rzeczywiście bardzo przyjemna. Ale by dojechać rowerem od którejkolwiek strony trzeba jechac ciemnymi tunelami wraz z innymi autami przy sporym smrodzie spalin. Sam wjazd jak i zjazd na ścieżkę też nie należy do najbezpieczniejszych.

Leave a Reply

%d bloggers like this: